- + BK -

<< powrót



+

Autorki tych pięknych wierszy nie ma już wśród nas.
Basia odeszła 22.12.2004 do "lepszego świata"
Zachowajmy Ją na zawsze w naszej pamięci.

Eugeniusz





Bliskość


Stanąłeś obok
tak blisko,
że świat zawirował
...umknęło wszystko.

Dotknąłeś delikatnie dłoni
... ukradkiem?
Zniewoliłeś spojrzeniem
... przypadkiem?
Zostawiłeś na skroni oddech gorący ...niechcący?

Zamknęłam oczy.
Przeszyły słodkie dreszcze.

Odchodzisz?
Zostań, proszę.
Chcę jeszcze...






Idę do Ciebie


Idę do Ciebie w zwiewnej sukience,
nocą majową, pachnącą bzem.
Drogą utkaną z tęsknot i marzeń...
by być dla Ciebie rozkosznym snem.

Idę, by znów być blisko tak,
by muskać oddechem kąciki Twych warg.
By pieścić spojrzeniem, wabić pragnieniem...
by stać się jedynym Twym uwielbieniem.

Idę, by spleść niecierpliwość rąk,
kołysać ciała kuszące westchnieniem.
By unieść się w mistyczny krąg...
i stać się wreszcie cudownym spełnieniem.





***

Zaprosiłam twe myśli do swojej alkowy.
Położyłam obok siebie na marzeń pościeli.
Otuliłam kołdrą tęsknoty i nadziei.
Zamknęłam je w sobie...
I pieściłam z czułością myśląc o tobie.






Chcę


Chcę wykrzyczeć,
wyszlochać
tą miłość do Ciebie!
Bezsensowną,
ułudną,
niechcianą...
Chcę wyrzucić,
wyszarpać ją z siebie!

Zapomnieć...
że było nam jak w niebie.

Chcę... wyszeptać tą miłość...


Muszyna 1974r.




***

Wplotłeś zmysłowość dotyku w moje włosy.
Zawisnąłeś tkliwością na moich rzęsach,
susząc łzy rozpaczy.
Musnąłeś gorąca oddechem,
gasząc rozsądek ujęty w słowach.
Rozchyliłeś pożądaniem spragnione usta...
i wniknąłeś we mnie swą niewypowiedzianą miłością.

Obudziłeś uśpioną kobiecość.


Kraków 1976 dla A.





Do Anioła Rozsądku

Nie patrz tak na mnie
Mój Aniele Rozsądku.
Nie gorsz się mą myślą.
Nie przywołuj do porządku.
Nie obejmuj mnie swym
Mocnym ramieniem.
Nie pragnę tego.
Nie jestem już cierpieniem.

Nie zabieraj jednak marzeń.
Nie obawiaj się.
Nic się już nie zdarzy...






Tęczowy motyl

W Twoich snach
jestem tęczowym motylem,
który przysiadł Ci
na ramieniu, na chwilę.
Oczarował subtelnością
i kruchością swojego istnienia.
Przesłał tęskne spojrzenie.
Wytrzepotał skryte marzenia.

I...śmiałością swą spłoszony...
odfrunął...
szepcząc cichutko na koniec:
"Być może, do zobaczenia".






W jesiennym nastroju

Ubrałeś mnie w jesienny nastrój,
ukoiłeś zapachem złotych liści.
Usłyszałam cichutki szept Twój...
jak skroń moją
słodko pieścił.

Wtuliłam twarz w Twoją ciepłą dłoń,
pachnącą jeszcze mokrymi kasztanami.
Nie pozwoliłeś mi jednak zasnąć,
niecierpliwie pieszcząc marzeniami.

W tęsknoty mgiełkę mnie zamieniłeś,
uniosłeś lekko jak nić babiego lata.
Wsród westchnień wiatru ułożyłeś...
czułością swoją w Ciebie się wplotłam.

Ubrałeś mnie w jesienny nastrój...




<< powrót