Z Tobą
Mijam domy, latarnie, jakieś schody po drodze
Stęskniona i zimna , w drzwi twoje wchodzę.
Odwijasz z mojej szyi, długi szal tęsknoty,
Wzrok mąci mi obraz i czuję zawroty.
Sukienkę i troski , w dzikim szale zrywasz,
I płaszczem zachwytu, całą mnie okrywasz.
Widzę i czuję wśród gorąca błękity,
A wczoraj i jutro, to obraz rozmyty.
Tysiącem ust i dotyków po mnie wirujesz,
Więc żyję nareszcie, lecz już siebie nie czuję.
O tym wszystkim tak bardzo powiedzieć ci chciałam,
Tylko słów już nie było, bo je cisza porwała.