-Wiosna-

<< powrót



***

Pękające tkanki
W moim sercu,
Nie ma już nic
Prócz zimna.






***

Powietrze jest dziś
Tak czyste i wyjątkowe
Jak moje poranne łzy.
Wdychając je wydaje mi się
Jakbym dotykała głową nieba,
Jakbym sama była powietrzem.
Była czysta
Wyjątkowa!






***

Stoję na cmentarzu
Myśląc o żywych trupach
Patrzących co rano w tłoku
Swych oczu w przedziale.
A jedyna ciepłość od nich bijąca
Ma kształt
Koniecznego oddechu.

Każdy stara się stworzyć
Idealność swoich łąk marzeń.
Moją okryły ostre chmury
Braku zrozumienia słowa "miłość".
Taka przepaść w jej i moim
Oddaleniu.

Zbłąkane płatki delikatnej wiosny
Niechcący ugrzązły
W jej jedwabnym rękawie.
- A może to swiadomie?
Więc zaciskam do krwi wargi,
A "NIC" obgryza paznokcie.

Czuję jakbym była tu za karę.
Typowa londyńska pogoda
Zamieniła wszystkie twarze
W szkielet wilgotnych parasoli.

Kolczaste ściany.
Do których co noc przytulam glowę.
Tamtych oczu nie zastąpi nikt.
Więc dotykam swego bólu
I parzę sobie drżące palce
Jego trwałością i siłą.

Dziękuję za uśmiech
W te szare dni,
Za bezpieczeństwo Twoich ramion,
Za drżenie ciała, gdy Cię widzę,
Za lepszy swiat, który mi dałeś.
Dziękuję po prostu za to, że
Istniejesz.

Daję Ci siebie
Jako prezent
Na ten dzień
I na pozostałe.




<< powrót