****
Choć
nie znam jej oczu, ni głosu jej brzmienia,
Tej, której imię tak trudno odgadnąć,
nie mogąc już dłużej znieść osamotnienia
piszę... Gdyż duszą jej pragnąc,
nie umiem znaleźć we śnie ukojenia.
Już mrok gęstnieje, znikąd pocieszenia.
Patrzę w niebo, gwiazd szukam, przez los pokonany.
Czy w Niej odnajdę sens mojego istnienia?
Nie wiem... Lecz nim się spotkamy
trwać będę w mocy badzieji i zwątpienia.