Kroczę ciemną doliną
Kroczę ciemną doliną
Cienie minionych dni
Bezszelestnie przemykają
Ich skostniałe dłonie
Drapią i napierają
Nadchodzą wspomnienia
Uparcie kruszą mury
Które z mozołem wzniosłem
Nie umiem ich powstrzymać
Z mroku wyłaniasz się Ty
Widzę Twoje zatroskane oczy
I znów czuję
Choć miałem być kamieniem
Wznoszę miecz
By zabić Cię w sobie
Nie umiem zadać ciosu
Wolę przebić nim siebie
Oddalasz się znikasz
I znów chłodna ciemność
Otula mnie zewsząd
Noc we mnie trwa
I zawsze już trwać będzie