Kap...kap...
Sp³ywa
kolejna kropla...
Rozmazane, z³ociste oko,
Z³ociste, daj±ce ciep³o oko..
Przys³oniête szaro¶ci±...
Zamalowane czarnymi barwami..
Szykuj±ce siê do odej¶cia..
Pusto¶æ - towarzysz±ca ciemno¶ci...
G³upota - oddalaj±ca szczê¶cie i mi³o¶æ...
Ona - Pani wszystkiego...
Nakrywa swój p³aszcz...
Nieokazuj±cy siê ¶miertelnikom,
Sk±pany w kolorze smo³y...
Jej ch³ód ju¿ czuæ z dala...
Ludzie, pochowani ju¿ w swych domach...
W ¶nie¿nobia³ych tarczach,
broni±cych przed jej gniewem...zemst±...
A ona siê skrada...
Wymawiaj±c s³owa odczuwa siê jej si³ê...
Oddech ten powala odwa¿nych z nóg...
Powód?
Samotno¶æ odebra³a jej rado¶æ...
Odebra³a jej nadziejê...
Nadziejê ujrzenia piêknego dnia...