Róża
Ująłem w dłonie
Białą, śliczną różę.
Upojony jej wonią,
Syciłem widokiem oczy,
Pieściłem płatków skronie,
Czując piętno błogiej niemocy.
Nie mam już róży,
A wiatr zdmuchnął ostatni po niej pyłek.
Szczęście podziela los kwiatów:
Jest piękne i trwa bezlitośnie krótko.
Jej portret
Ciemna noc była mym tłem,
A dłonie pędzlami,
Ciało Twe śnieżnym płótnem
Z naniesionymi szkicami.
Cóż, kiedy przyszedł dzień i tło rozbielił,
A malarza ze swym dziełem na zawsze rozdzielił.