Burza
Wiesz…
Lubię ten wiatr i morze
I na maszcie rozpięte żagle.
Lubię słońce,
A nawet te chmury,
Co zawsze zjawiają się nagle.
Lubię…
Gdy fały bębnią na alarm,
A wiatr na wantach śpiewa.
Lubię, gdy morze tańczy z jachtem
I fale przez reling przelewa.
Lubię…
Gdy bryza chłoszcze twarze,
Strachem i potem oczy zalewając.
Lubię, jak z bólu jęczą żagle,
A jacht się skarży, stękając.
Lubię…
Gdy wymęczona załoga,
Mdlejąc, oddała Neptunowi strawę,
A ja pokornie obiecuję Bogu,
Że jak da wrócić, to się poprawię.
Lubię…
Gdy widać światło latarni,
Co jak zbawienie pulsuje nadzieją.
Lubię, gdy cuma spocznie na pachołku,
A odbijacze burty przystroją.
Wiesz…
Najbardziej to chyba lubię,
Gdy zniknie ta cała adrenalina,
A do szklaneczek nalejemy whisky
I po żeglarsku będziemy wspominać.