Obraz
Mówiłaś mi cichym szeptem,
by namalować Ci wierszyk,
tylko Tobie, samym pędzlem.
Jak się uda — będę pierwszy.
Wziąłem garść czerwieni maków,
trochę żółci łanu zboża,
zieleń z wonią tataraku
i niebieski kolor morza.
Namalowałem zapachy,
bo one są życia duszą.
Pachną konwalie i jaśminy —
Boże, czemu one tak kuszą?
Choć tak bardzo się starałem,
nanosząc słowa na płótno,
świeżość bieli zamazałem
i dlatego było smutno.
Zanurzyłem więc pędzel
w kolorowe marzenia,
płótna dotykałem wszędzie
aż do miłości uniesienia.