Zaczątki ludzkości
Beztrosko przemijał czas w raju,
usłany błogą bezczynnością,
aż Stwórca się zaniepokoił
Homo sapiens sapiens przyszłością.
Wezwawszy do siebie Adama,
przypomniał mu o powinności
aktywnie twórczego udziału
w budowie podwalin ludzkości.
„Nie po to stworzyłem, Adamie,
te wszystkie damskie śliczności,
abyś jabłkami nażarty
bezczynnie wylegiwał kości.
Natychmiast szoruj do jaskini,
przerwij igraszki Ewy z wężem,
złap gada za kołnierz i wyrzuć,
pokaż, kto w domu jest mężem.
Weź Ewę w ramiona i przytul,
pieszczotą ugłaszcz jej krągłości,
nie żałuj gry wstępnej, nim zgłębisz
magiczne sedno miłości”.
I tak do Ewy z wolą pańską
udał się Adam w ręku z kwieciem,
długo tam jednak nie zabawił,
bo mało wiedział o kobiecie.
„Panie — rzekł Adam — wola Twoja!
Twórcza dopadła mnie wena.
Zrobię, co zechcesz, tylko powiedz,
co to takiego migrena?”