Przebudzenie
Jeszcze słonko niewiosenne
twarze surowo głaszcze,
a świeży poranny oddech
przewiewa nagie chaszcze.
Jeszcze na próżno szukam zieleni,
choć w duszy już ją widzę i czuję
i wiem, że niedługo, że za chwilę
świat się wokoło przemaluje.
Jeszcze panuje cisza senna,
co ptakom zabrania śpiewać,
a Ty, wtulona w obce ramiona,
daleko się gdzieś podziewasz.
Gdzie jesteś, wieczna miłości,
co mnie pocieszasz marzeniem?
Przyjdź i zaurocz jak co roku,
czekam na Twe przebudzenie.