Poezja

E.E. Jeziorek

E.E. Jeziorek

Walentynki

Życie to nie jest sen kolorowy,
potrafi zaskoczyć cię znienacka.
Emigrant powie to tymi słowy:
„Life ist brutal i voll von zasadzka”.

Kupując kwiatki ją poznałem
dokładnie przed rokiem w Walentynki.
Spojrzała na mnie, a ja wiedziałem,
że mymi będą jej ust malinki.

Miała dość duże niebieskie oczy
i kibić obłędnie powabną.
Od razu się dałem zauroczyć
i odpłynąłem z panną tą zgrabną.

Miłości chwile obłędem były,
usta i ciała wydawały dźwięki,
jękami rozkoszy nasączyły
pokoju mego ściany i tynki.

Sprzedając kwiatki go poznała
w tym roku dokładnie w Walentynki.
Spojrzała trochę prowokująco,
a on się przyczepił do kretynki.

Żalu mam tyle do tej laski,
że zamiast świętować Walentynki,
to w ręce młotek biorę murarski
i niszcząc wspomnienia, walę tynki.