Zmoknięta zima
Za oknem zmoknięta zima
Straszy bladością zieleni,
A drzewa obdarte z liści
Tańczą taniec nagich cieni.
Lecz dziś tam na horyzoncie
Zabłysnął mały promyczek
I wysłał do tej szarości
Dość sporą wiązankę życzeń.
Za oknem umilkły ptaki
I choć nie z mojej to winy,
Chcę odczarować ponurość,
Bo dzisiaj masz urodziny.
Pokryję białym obrusem
Szczątki kolorów zieleni.
Przypudruję bielą drzewa,
Smutek w wesołość się zmieni.
Zapalę dla ciebie słońce
I ogrzeję nim marzenia.
Potem wyszepczę do uszka
Ciepłe i czułe życzenia.